www.bemowa.pl

:: Warszawa ledwo zipie.
Wiadomość dodana przez: Maciej Wysiadecki-Banaś (2011-11-04 13:50:15)

Kiedyś to powinno się skończyć twierdzą optymiści patrząc na gigantyczny bałagan komunikacyjny i inwestycyjny jaki spadł na stolicę. Tak. Kiedyś to się skończy przytakują nie optymiści, tylko czym.
Warszawa zapada się pod ciężarem ambicji sportowych rozbudzonych nadzieją wypromowania Polski na europejskim jarmarku próżności.
Zastaw się, a postaw się to znana dewiza utracjuszowska. Jeśli przyświeca dysponentom funduszy społecznych jej ofiarą pada interes obywatelski.
Co dalej z rozprutą kasą Warszawy gdy łomot kryzysu wysadza z futryn okna i drzwi gmachów na lodzie.
Stadiony.



Warszawa miała kilkanaście kameralnych obiektów ogólnosportowych, w których boiska piłkarskie stanowiły element szerzej rozumianej kultury fizycznej. Obiekty te pamiętały czasy przedwojenne i wczesno powojenne. Do końca lat 70-tych przeżywały drugą młodość. Potem nadszedł powolny regres, by na przełomie dwóch ostatnich dekad ubiegłego wieku ulec transformacyjnej rozsypce.
Kto dziś wie o torze kolarskim na Grochowie, czy stadionie Sarmaty na Woli?
Kto obiekty Skry pamięta jako tętniące wydarzeniami kuźnie atletyczne?
Dzisiaj straszą swym zapuszczeniem. Ich los zapewne już przesądzony. Nawet jeśli nie skazane na papierze to zakazane do upubliczniania. Zapomnienie pozwoli je dyskretnie wymazać z inwentarza miasta.
Przywoływanie w pamięci warszawian wspomnień o ich sportowej młodości nieodmiennie wywołuje te obiekty z zapomnienia i pytania co tam teraz jest.
Tor kolarski na Grochowie wygląda jak trup w salonie, Skra jak cmentarz,  boisko Sarmaty ziemia niczyja, za to stadion Narodowy jak... urbanistyczna pomyłka.
Nie dość że zapaskudził praski brzeg gigantyzmem to wystrojono go tandetną elewacją rozbijającą formę i treść obiektu. Mimo  użycia narodowych barw nie odczuwa się patriotycznych afektów.
O stadionie ITI przy ul. Myśliwieckiej nie wyrażę się cieplej. Jego kanciastość chociaż w wersji midi, nie urzekanie. Jedyne co mnie podtrzymuje na duchu to to, że część z tych ciesielskich połamańców zostanie pokryta lżejszą w linii elewacją. 
Rozpisałem się o koszmarze modernizacji metropolii w aspekcie sportowym, bo komunikacyjny miszmasz jest nie do ogarnięcia w krótkim felietoniku.  Opisany został kilka miesięcy temu w dobrze zapowiadającym się tygodniku ,,Uważam Rze" i mogę od siebie dodać, że był bardzo oględny.
Z własnej powinności dorzucę przykład lokalny Bemowa.  
Proszę spróbować dojechać z ulicy Szczotkarskiej na ulicę Parowcową. Kiedy dwa lata temu odtrąbiano poszerzenie ul. Powstańców Śląskich przy Szczotkarskiej dojazd z niej na ulicę Parowcową w godzinach szczytu zajmował 15 do 20 minut. Dzisiaj 45 do 60 -ciu.
Przez te dwa lata miasto nie jest w stanie opanować sytuacji w tunelach wiaduktów na ulicy Dźwigowej.

Trudne do prowizorycznego ,,zatkania" podskórne cieki wodne, o których istnieniu  wiedziano od dziesięcioleci, obnażają mizerię inżynierską firm zatrudnianych przez stołeczny Ratusz do kładzenia asfaltu i budowy chodników w tym miejscu bez analizy techniczno-ekonomicznej. Klajstrowanie zaczyna kosztować coraz drożej.
Kocioł komunikacyjny w Ursusie-Gołąbki narasta. Giną ludzie w okolicach przejazdu kolejowego przy stacji Warszawa Gołąbki. Do dramatów dochodzi w całym splocie uliczek dojazdowych do trasy poznańskiej poczynając od ul. Czerwona Droga.
Wyjście z tego bałaganu nie nastąpi jeszcze długo po 2012 roku. Co bardziej prawdopodobne finansowa strona tych budów straci jeśli już nie straciła płynności i spowoduje wstrzymanie prac w krytycznym dla Warszawy okresie około Euro 2012. Widać to na przykładzie dworca Warszawa Wschodnia, którego modernizacja dość toporna nie ma szans zostać zrealizowana do czerwca 2012.
Jeśli polscy piłkarze zagrają tak jak elity władzy rządzą przez ostatnie 4 lata, to zamiast widowiska będziemy mieli pośmiewisko. To, że na największych durni wyjdą puszczeni z torbami, miłośnicy piłki nożnej w rozoranej Warszawie, którzy - widząc co się dzieje, głosowali na reelekcję dyletantów, hochsztaplerów i karierowiczów niebardzo mnie pociesza.
Bardzo chciałbym się mylić, bardzo. Na ulicy Parowcowej co dnia mam mnóstwo interesów, a dojazd straszny.




adres tej wiadomości: www.bemowa.pl/news.php?id=4128