Strona główna - najnowsze | Archiwalne | Dodaj wiadomość | Działy
wyszukiwarka:

Plan Bemowa i okolic

Tramwaje i Autobusy
ANKIETA IRB.
W jakich obszarach zasoby ekologiczne Bemowa kurczą się
leśnych.
parkowych.
zieleńcach.
kampinoskiego napowietrzania.
wodach oligoceńskich, artezyjskich.
smog świetlny, łuna miejska.
smog akustyczny, hałaśliwość.
smog fekaliczny i zapachowy, odzwierzęcy.
porządku miejskiego - chodniki, trawniki, jezdnie.
roślinności indywidualnej - balkonowej, osiedlowej.

[wyniki | ankiety]
Spis działów.
Aktualia
Bemowo
Warszawa
Polska
Europa
Świat
Kontakt z IRB
Warto przeczytać
Rugi warszawskie
Atak na emerytury
Wrak Rzeczpospolitej
Lech Kaczyński
Wywiad z byłym burmistrzem Bemowa Wł. Całką
ieb
Konkurs IRB 2008
Regulamin
II tura - finał
Cywilizacja..."
Cztery"
Gębon III ..."
Lubeka"
Sekunda"
Wielki Piątek"
Wirtualne dusze"
Artykuły > Polska > Dlaczego jestem przeciw trasom ekspresowym w Warszawie?
Zanim szczegółowo wyjaśnie moje stanowisko wpierw tytułem wprowadzenia przedstawię pokrótce zmagania władz Bemowa z problemem dróg ekspresowych w naszej dzielnicy.

Od początku kadencji Rady, tj. od jesieni 2002 roku, problem tras ekspresowych na terenie Bemowa jest jednym z najważniejszych i budzących największe emocje. W tym czasie Rada wielokrotnie wypowiadała się przeciwko budowie tras szybkiego ruchu i dwukrotnie występowała o przeprowadzenie referendum w tej sprawie. Na więcej nie pozwala nam i status dzielnicy (a nie jak poprzednio gminy), i słynna już specustawa, która daje Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz wojewodzie prawo decydowania o lokalizacji tras ekspresowych z pominięciem woli samorządu i mieszkańców.

Przez większą część kadencji skupialiśmy się przede wszystkim na autostradzie A2 i planach połączenia jej z Trasą AK wzdłuż ulicy Dywizjonu 303, bo tę trasę jako pierwszą Generalna Dyrekcja zamierzała realizować. Gdy nieuchronność tej trasy stała się już nieodwracalna zażądaliśmy przeprowadzenia jej w tunelu. Ostatecznie, pomimo naszych wystąpień, zapadła decyzja o przeprowadzeniu łącznika autostrady A2 z Trasą AK (obecnie tzw. trasa S-8) w wykopie, osłoniętym siedmiometrowymi ekranami. W tej chwili Generalna Dyrekcja wykupuje już grunty pod budowę tej drogi.

W drugiej połowie 2004 roku nabrały też tempa przygotowania do budowy trasy S-7 (dawniej: N-S) mającej być drugim wyjściem z Warszawy w kierunku na Gdańsk. Od 1967 roku trasa ta była planowana pomiędzy obecnym Bemowem IV i osiedlami przy ul. Obrońców Tobruku, w kierunku skrzyżowania Powstańców Śląskich i Piastów Śląskich i dalej na północ przez płytę lotniska. Taka lokalizacja obu tras doprowadziłaby niechybnie do poćwiartowania Bemowa, a mieszkańcom naszej dzielnicy zafundowałaby ogromny ruch pod oknami, spaliny, hałas itp. uciążliwości. Istne piekło.

Dlatego jako dzielnica występowaliśmy o odstąpienie od tych planów. Alternatywny przebieg wzdłuż ulicy Maczka nie uzyskał jednak akceptacji. A w 2004 roku pojawiły się dwie kolejne propozycje - wzdłuż Wisłostrady i ulicy Pułkowej albo po śladzie torów do huty przez Las Bemowski.

Osobiście zawsze się opowiadałem za budową autostradowej obwodnicy wokół Warszawy oraz autostradą przez Górę Kalwarię (jest to tzw. wariant samorządowy - bo zaproponowany przez zainteresowane gminy). I gdy zostaliśmy postawieni pod ścianą i koniecznością "przyjęcia" tras ekspresowych do miasta to zawsze uważałem, że należy je odsunąć jak najbardziej na zachód, jak najdalej od Bemowa i od miasta.

Na jesieni 2004 roku wszystko wskazywało, że trasa S-7 nie przebiegnie ani wzdłuż Wisłostrady - ze względów technicznych (wariant I), ani przez środek Bemowa (wariant II). Z przecieków wynikało, że opracowywane przez BPRW na zlecenie Biura Drogownictwa i Generalnej Dyrekcji studium przebiegu trasy S-7 wskazuje na wariant III - po torach do huty, czyli po zachodniej granicy Bemowa i Warszawy. Z dwojga złego uznałem to za mniejsze zło. Taka lokalizacja trasy odsunęłaby zagrożenie od kilkudziesięciotysięcznych osiedli i skierowała ruch na tereny słabiej zabudowane, w tym również zabrałaby część ruchu z trasy S-8.

W grudniu okazało się, że wariant III też nie jest możliwy (naruszenie rezerwatów i parku narodowego), ale po pewnych korektach stworzono wariant IV. Co więcej, wariant IV zastąpiłby jednocześnie planowaną Trasę Mostu Północnego, która w przeciwnym przypadku przebiegać będzie ul. Kaliskiego przez środek zabytkowego Boernerowa.

Informacja o ostatecznych ustaleniach projektantów BPRW trafiła do władz dzielnicy na początku stycznia 2005 roku wraz z informacją o masowych protestach mieszkańców sąsiedniej gminy Stare Babice i bemowskiego osiedla Groty. Prawdę mówiąc w pierwszej chwili nie rozumiałem przyczyn tego protestu. Rzeczywistość bywa brutalna i stawia często przed nami konieczność wyboru mniejszego zła, wyboru jednej z dwóch równorzędnych racji. Dlatego i argumentacja w tej sprawie, choć niezamierzenie, też mogła wyglądać brutalnie - za co wszystkich przepraszam. Zniszczenie pasa lasu? Cóż, chyba to lepsze niż trasa przez wielkie osiedla. Rezerwat Łosiowe Błota? Z całym szacunkiem dla łosi, ale i tak będzie trzeba je kiedyś przenieść dalej od rozrastającej się aglomeracji. Odcięcie Bemowa od lasu? Skąd - przecież mało kto zagłębia się w las aż do bocznicy kolejowej. Trasa bardziej na zachód? - ale przecież jest tam już Puszcza Kampinoska, jak więc to zrobić? A jeśli do tego dodać argument o uchronieniu Boernerowa przed Trasą Mostu Północnego to nadal wariant ten był jak dla mnie do obrony.

Byłem jednak w błędzie. Wariant IV nie jest wcale mniejszym złem. Z zasady zła jest każda trasa ekspresowa w mieście. Trasy ekspresowe i autostrady mają biec poza miastem. W mieście drogi mają służyć mieszkańcom. A wariant IV, wbrew temu co wcześniej błędnie sądziłem, jest niestety jak najbardziej wariantem miejskim. O obwodnicy nie ma w tym przypadku mowy.

Przekonały mnie o tym dwa argumenty, ale to stało się dopiero podczas serii pięciu spotkań z mieszkańcami Bemowa na przełomie stycznia i lutego. Po pierwsze, wariant IV to wyburzenie 122 budynków, w dużej części nowych, dopiero co wybudowanych. Wcześniej nie było o tym mowy, a skądinąd wiem, że Generalna Dyrekcja oferuje bardzo niskie odszkodowania.

Drugą rzecz uświadomiłem sobie podczas ostatniej komisji budownictwa, choć pewne wątpliwości nurtowały mnie już wcześniej. Otóż, Generalna Dyrekcja zapewnia, że trasą S-7 będą jeździć głównie mieszkańcy Warszawy, a budzący strach tranzyt stanowić będzie zaledwie do 10% ruchu (liczonego na 100 tysięcy samochodów na dobę). Ruch tranzytowy korzystać zaś będzie z tzw. wielkiej obwodnicy Warszawy, tj. dwupasmowych dróg nr 62 (przez Wyszków) i nr 50 (na południu).

Ale w takim razie Generalna Dyrekcja sama sobie przeczy!

Pomijając już to, że szczerze wątpię, iż kierowcy ciężarówek będą wybierać dłuższą i wąską drogę wokół Warszawy, zamiast sześciopasmowych tras ekspresowych w mieście, które będą miały bardzo mało powiązań z siecią drogową stolicy.

Skoro - zdaniem Generalnej Dyrekcji - tranzyt będzie stanowił poniżej 10% ruchu to dla kogo są budowane te drogi, na które bardzo trudno będzie wjechać i zjechać? Przecież nie dla kierowców warszawskich! Gdyby ktoś miał rzeczywiście na względzie interes mieszkańców Warszawy i stołecznych kierowców to zamiast niedostępnych i uciążliwych tras ekspresowych budowałby drogi miejskie, węższe, z większą liczbą skrzyżowań z już istniejącymi ulicami. W takiej sytuacji i my mielibyśmy korzyści płynące z nowych ulic, i kierowcy ciężarówek zostaliby skutecznie zniechęceni do "przebijania" się przez miasto. Wówczas drogi nr 62 i nr 50 rzeczywiście okazałyby się dla nich szybsze i wygodniejsze. Upór Generalnej Dyrekcji sugeruje zatem, że modernizacja dróg nr 62 i 50 to tylko zasłona dymna, bo tranzyt i tak nie ominie Warszawy. Na to zgodzić się nie można!

Podczas dotychczasowych spotkań z kilkoma tysiącami mieszkańców Bemowa słusznie oberwałem - przyznaję - za pierwotne poparcie dla wariantu III (później IV), ale niesłusznie często byłem traktowany jako zwolennik tras ekspresowych z tego tylko powodu, że głośno mówiłem o uwarunkowaniach prawnych. A te, jak już wspomniałem, praktycznie pozbawiają i mieszkańców, i władze dzielnicy wpływu na przebieg tras. Tak po prostu jest, taką ustawę przyjął Sejm w 2003 roku i z tym musimy się liczyć.

Prawo jest po stronie urzędników, a nie po stronie obywateli. Specustawa jest antyspołeczna (bo pozbawia samorząd wpływu na lokalizację tras), antyobywatelska (bo de facto odbiera mieszkańcom okolicznych terenów możliwość skutecznego zaskarżania decyzji wojewody) i antywłasnościowa (bo umożliwia wywłaszczenie bez poszanowania słusznych interesów właścicieli nieruchomości). A my musimy sobie z tym jakoś poradzić. To nie popieranie budowy autostrad na Bemowie, ani nie defetyzm, ale tylko trzeźwa ocena sytuacji. Zostaliśmy postawieni przed wyborem: którą rękę Ci uciąć - prawą czy lewą, bo jedną trzeba uciąć na pewno? Pytanie czy głośno krzyczeć i nie mieć wpływu na decyzję kata, czy też wskazać lewą rękę, bo prawa jest bardziej przydatna? Co w takiej sytuacji zrobić?

Doszedłem do wniosku, że musimy jednak walczyć. Masowe poruszenie mieszkańców bemowskich osiedli, ogromne zaangażowanie tysięcy osób budzą wiarę i nadzieję na sukces.

A zatem, zakładając najgorsze - tzn. że wojewoda pozwoli na budowę S-7 w którymś wariancie (obstawiam, że wybrany zostanie II wariant przez środek Bemowa, bo IV nie będzie miał już żadnych korzyści dla ruchu drogowego) - co w takiej sytuacji robić? Demonstrować przeciw wojewodzie i rządowi, który go powołał? Zmusić posłów do zainteresowania się naszą sprawą? Na pewno tak. Zbliżają się wybory i każdy głos się liczy. Odwoływać się od decyzji wojewody? TAK! Procedura budowy przewiduje dwie decyzje - lokalizacyjną i pozwolenie na budowę. Skargi można składać i przed, i po wydaniu decyzji. I to pomnóżmy razy 2 - najpierw dla lokalizacji, potem dla pozwolenia na budowę. Niech wpłynie 10 tysięcy skarg. Zobaczymy jak sobie wojewoda i minister infrastruktury poradzą. Kolejna nadzieja leży w braku środków finansowych na budowę S-7. 1.200.000.000 zł (miliard dwieście milionów złotych) to ogromna kwota. Generalna Dyrekcja liczy na wsparcie UE. Nie wiem na ile to prawdziwe, ale ponoć Unia nie daje pieniędzy na inwestycje godzące w środowisko naturalne i budzące masowe protesty. Więc jeśli się to potwierdzi to bardzo dobrze. Ponadto UE wymaga, by takie inwestycje zostały skonsultowane z lokalnymi środowiskami. A w 2003 roku 75% mieszkańców Bemowa powiedziało NIE autostradom, tylko decydenci nie raczyli wziąć tej opinii pod uwagę.

Zdecydowana większość atutów jest po stronie Generalnej Dyrekcji i wojewody, ale moja nadzieja na obronienie Bemowa przed trasami ekspresowymi wzrasta. Już teraz zapraszam wszystkich mieszkańców na sesję rady dzielnicy w dniu 3 marca (czwartek) o godz. 17:00 w Szkole Podstawowej na ul. Oławskiej (tam pomieści się najwięcej osób). Zachęcam też do udziału w planowanym na 16 marca proteście pod siedzibą wojewody. A ze swej strony deklaruję, że dołożę wszelkich starań, aby decyzje wojewody, jakiekolwiek by one nie były, docierały jak najszybciej do wiadomości wszystkich mieszkańców Bemowa umożliwiając składanie masowych odwołań.

Musimy sobie jednak uświadomić, że źródłem dydkatu Generalnej Dyrekcji jest złe prawa. Specustawa, która tworzy państwo w państwie. I nie będziemy mogli spać spokojnie dopóki, dopóty ustawa ta nie zostanie wrzucona do kosza. Przy tak wielkim zaangażowaniu mieszkańców Bemowa, Żoliborza, Ursynowa szczerze wierzę, że uda nam się zebrać 100.000 podpisów pod projektem ustawy pod uchyleniem specustawy. Bo jak na razie jest ona źródłem korupcji, niepokojów i zagrożenia dla setek tysięcy mieszkańców.

Podsumowując - żadnych tras ekspresowych na Bemowie nie chcemy. Potrzebujemy dróg miejskich, dla mieszkańców. A tranzyt ma jeździć obwodnicą. Specustawa do kosza.

Marcin Bonicki
(Autor jest radnym i Przewodniczącym Rady Dzielnicy Bemowo Miasta Stołecznego Warszawy)
[Tekst pierwotnie opublikowany na www.bonicki.info]
komentarz[7] |

© 2004-2017 IRB. made in Poland.
0.011 |